15+powodow+-04

Kampania 15 POWODÓW (2026)

15 POWODÓW to kampania promująca wśród rodziców i opiekunów zasadę: DO 15. ROKU ŻYCIA BEZ MEDIÓW SPOŁECZNOŚCIOWYCH. Jej celem jest także rzecznictwo na rzecz podniesienia prawnej granicy dostępności social mediów z 13. do 15. roku życia oraz doprowadzenie do skutecznej weryfikacji wieku użytkowników przez właścicieli platform.

Postulat ograniczenia dostępu dzieci poniżej 15. roku życia do mediów społecznościowych został wprowadzony do katalogu Domowych Zasad Ekranowych w 2025 roku. Był efektem pracy zespołu ekspertów Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę oraz zaproszonych specjalistów:
dr Aleksandry Lewandowskiej, prof. Krystyny Rymarczyk, dr Lidii Popek, dr Krzysztofa Szwajcy, dr Macieja Pileckiego i dr Cezarego Żechowskiego.

15 POWODÓW

Kampania 15 POWODÓW zwraca uwagę na piętnaście kluczowych zagrożeń, na które dzieci i młodzież są szczególnie narażone w mediach społecznościowych:

  1. Wykorzystywanie seksualne
  2. Cyberprzemoc
  3. Pornografia
  4. Przemoc
  5. Hejt i radykalizacja
  6. Szkodliwe wzorce
  7. Ryzykowne zachowania
  8. Presja wyglądu
  9. Uzależnienie
  10. Zaburzenia snu
  11. Problemy z koncentracją
  12. Izolacja społeczna
  13. Depresja i lęk
  14. FOMO
  15. Problemy zdrowotne

Kampania wystartowała 10 lutego 2026 roku podczas Gali Dnia Bezpiecznego Internetu.
Więcej informacji na stronie: 15powodow.pl 

materiały kampanii

DZE na wakacje_mniejsza

Domowe Zasady Ekranowe na wakacje

Domowe zasady ekranowe są ważne przez cały rok, ale wakacje to szczególny czas. Zmienia się rytm dnia, znika szkoła, pojawia się więcej wolnego czasu. Czasem wyjeżdżamy razem, czasem dziecko jedzie na kolonie albo obóz, a czasem zostajemy w domu. W każdej z tych sytuacji warto zadbać o to, żeby lato było czasem relacji, odpoczynku, ruchu, samodzielności i dobrych wspomnień.

Wakacje mają jednak także drugą stronę. Kiedy dni są długie i mniej uporządkowane, ekrany łatwo zaczynają wypełniać wolne godziny. Telefon, tablet, komputer czy konsola mogą stać się najprostszą odpowiedzią na nudę, zmęczenie, samotność albo brak pomysłu na dzień.
 
Dlatego warto ustalić wakacyjne zasady ekranowe wcześniej – spokojnie, konkretnie i wspólnie z dzieckiem. Nie po to, żeby wakacje były całkowicie offline, ale po to, żeby ekrany nie zajęły miejsca temu, co najważniejsze: byciu razem, kontaktom z rówieśnikami, przygodzie, odpoczynkowi i własnym pomysłom dziecka.
 

ekrany w podróży

Perspektywa kilku lub kilkunastu godzin w samochodzie, pociągu czy samolocie potrafi budzić napięcie jeszcze przed wyjazdem. Obawiamy się narzekania na nudę, zmęczenia, frustracji i pytań z serii „daleko jeszcze?”. Nic dziwnego, że telefon albo tablet często wydają się najprostszym sposobem na spokojną drogę. Warto jednak potraktować podróż nie tylko jako etap do przetrwania, ale jako pierwszy wspólny wakacyjny czas – na rozmowy, muzykę, słowne gry, obserwowanie świata za oknem i po prostu bycie razem.
Podróż bez ekranów jest możliwa
Coraz więcej z nas nie wyobraża sobie podróży bez ekranów. A jednak do niedawna właśnie tak to wyglądało. Dzieci przyklejały nosy do szyb, obserwowały krajobraz, wymyślały historie o mijanych miejscach, śpiewały, liczyły krowy, zadawały setki pytań albo spały. Podróżowanie bez ekranów jest nie tylko możliwe, ale przy odrobinie przygotowania może być dobrą zabawą.

 

Jeśli jako rodzice jesteśmy przekonani, że podróż bez rozrywki w postaci ekranu jest dla dziecka nie do wytrzymania, trudno będzie nam stworzyć inną atmosferę i zaprosić je do innego doświadczenia. Spróbujmy spojrzeć na podróż nie jak na niewygodny etap, który trzeba przetrwać, ale jak na początek wakacyjnej przygody. Niech to będzie czas rozmów, wspólnego obserwowania świata, żartów, słuchania muzyki i bycia razem.

 

Jednocześnie nie oczekujmy od siebie i dzieci podróży idealnej. Droga do celu nie musi być wypełniona wyłącznie śmiechem i zachwytami. Dzieci mogą się nudzić, złościć, niecierpliwić czy być zmęczone. Zwłaszcza jeśli siedzą wiele godzin w jednym miejscu. Naszą rolą nie jest wyeliminowanie wszystkich trudnych emocji, ale towarzyszenie dziecku w tym, co przeżywa.

 

Zamiast od razu odwracać uwagę lub szukać kolejnej atrakcji, możemy nazwać to, co się dzieje:
  • „Widzę, że zaczyna ci być trudno”.
  • „Masz już chyba dość siedzenia”.
  • „Też czasem mam dosyć długiej podróży”.
  • „Jeszcze piętnaście minut i zrobimy przerwę”.

 

Pomocne bywają także pytania, które kierują uwagę dziecka na własne przeżycia:
  • „Gdybyś miał opisać jednym słowem, jak się teraz czujesz, jakie byłoby to słowo?”.
  • „Gdzie najbardziej czujesz zniecierpliwienie – w nogach, brzuchu, ramionach?”.
  • „Jak myślisz, czego teraz najbardziej potrzebuje twoje ciało?”.

 

Możemy też korzystać z bardziej zabawowych komunikatów:
  • „Mam wrażenie, że Frustracja właśnie próbuje wsiąść do naszego samochodu. Jak myślisz, co możemy zrobić, żeby nie przejęła kontroli nad naszą podróżą?”.
  • „Wygląda na to, że Zniecierpliwienie siedzi dziś na tylnym siedzeniu razem z nami”.

 

Takie rozmowy pomagają dziecku rozumieć własne emocje i pokazują, że dyskomfort jest czymś, z czym można sobie poradzić.
Zróbmy nudzie trochę miejsca
Wielu z nas odruchowo próbuje zagospodarować każdą wolną minutę dziecka. Tymczasem najciekawsze pomysły potrafią pojawić się właśnie wtedy, gdy przez chwilę nic szczególnego się nie dzieje.

 

Dziecko patrzy przez okno. Obserwuje chmury. Zastanawia się, dokąd prowadzi polna droga albo kto mieszka w samotnym domu stojącym pośród pól. Pojawiają się własne historie, skojarzenia i pomysły.

 

Kiedy słyszymy: „Nudzi mi się”, nie musimy natychmiast zamieniać się w animatora czasu wolnego. Możemy odpowiedzieć:
  • „Tak, teraz jest trochę nudno”.
  • „W podróży czasem tak bywa”.
  • „Ciekawe, co zwróci twoją uwagę za oknem”.
  • „Zobaczymy, co wymyślisz”.

 

Takie podejście pomaga dziecku budować odporność na dyskomfort i uczy, że nie każdy moment musi być wypełniony stymulacją.
Przygotujmy się do drogi
Podróż bez ekranów wymaga nieco więcej przygotowań niż wręczenie dziecku tabletu. Ale warto.

 

Zaplanujmy trasę i postoje
W miarę możliwości warto wcześniej sprawdzić trasę i zaplanować miejsca na przerwy. Niektórym dzieciom wystarczy postój co trzy godziny, inne potrzebują ruchu znacznie częściej. Jeśli to możliwe, dobrze jest znaleźć po drodze miejsce, które samo w sobie stanie się atrakcją: punkt widokowy, niewielkie jezioro, plac zabaw, park, miejsce piknikowe czy lokalną ciekawostkę.

 

Pod ręką warto mieć również wodę i ulubione przekąski. Nie rozwiążą wszystkich problemów, ale potrafią znacząco poprawić nastrój.

 

Przygotujmy dziecko
Dzieci łatwiej radzą sobie z trudnościami, kiedy wiedzą, czego się spodziewać. Przed wyjazdem można porozmawiać o tym:
  • jak długo potrwa podróż,
  • kiedy planowane są postoje,
  • jakie mogą pojawić się trudności,
  • co będziemy robić po drodze.

 

Jeśli lecimy samolotem lub jedziemy pociągiem, można wspomnieć o hałasie, tłoku, konieczności czekania czy ograniczonej przestrzeni.

 

Ustalmy ekranowe zasady
W przypadku najmłodszych dzieci warto przyjąć prostą zasadę: w podróży nie korzystamy z ekranów. Ze starszymi dziećmi porozmawiajmy o ich potrzebach. Ograniczajmy ekrany do minimum. Krótka podróż może się odbyć całkiem bez nich, a przy wielogodzinnej trasie można ustalić ograniczony czas korzystania – konkretnie: ile czasu, kiedy i na jakich zasadach.
Pomysły na wspólną drogę
Przed wyjazdem dobrze przygotować kilka prostych pomysłów, które nie wymagają ekranu. Nie chodzi o to, żeby rodzic przez całą drogę organizował dziecku czas. Wystarczy kilka sprawdzonych propozycji.

 

Słuchowiska i audiobooki
Wspólne słuchanie opowieści pomaga zająć czas, rozwija wyobraźnię i daje dobry punkt wyjścia do rozmowy. Można wcześniej pobrać kilka odcinków słuchowiska, audiobooka albo podcastu.

 

Z młodszymi dziećmi warto sięgnąć po bezpłatne słuchowiska edukacyjne Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę z serii „Sieciaki”: „Misja Bezpieczny Internet”, „Twarzozmieniacz i Wielka Gala Fejmu”, „Jest nas więcej” oraz „Kto jest po drugiej stronie?”. Znajdziecie je na Spotify oraz YouTube.

 

Rozmowy i opowieści
Podróż to dobry moment na rozmowy, na które w codziennym pośpiechu często brakuje czasu. Można zapytać dziecko:
  • „Co najbardziej chciałbyś robić na tych wakacjach?”.
  • „Gdybyś mógł zaplanować jeden dzień wyjazdu, co by się w nim znalazło?”.
  • „Jak wyglądałaby twoja wymarzona podróż?”.

 

Dobrze działają też opowieści dorosłych: o własnych wakacjach z dzieciństwa, pierwszych koloniach, śmiesznych sytuacjach z podróży albo miejscach, które pamiętamy do dziś.

 

Gry słowne i zgadywanki
To najprostszy zestaw ratunkowy, bo nie wymaga żadnych rzeczy. Sprawdzą się m.in.:
  • 20 pytań – jedna osoba wymyśla zwierzę, zawód, przedmiot albo znaną postać, a reszta zgaduje, zadając pytania z odpowiedzią „tak” lub „nie”.
  • Ostatnia literka – kolejna osoba podaje słowo zaczynające się na ostatnią literę poprzedniego wyrazu.
  • Co widzę za oknem? – jedna osoba opisuje coś, co widzi, a pozostali zgadują.
  • Historia po jednym zdaniu – każda osoba dodaje jedno zdanie do wspólnej opowieści.

 

Muzyka i wspólne śpiewanie
Warto wcześniej przygotować rodzinną playlistę: trochę piosenek dziecka, trochę ulubionych utworów rodziców, coś spokojnego i coś do wspólnego śpiewania. Można też bawić się w rozpoznawanie piosenki po pierwszych sekundach albo wybierać „piosenkę dnia”.

 

Kolorowanki, rysowanie i małe zadania
Dla dzieci, które dobrze znoszą jazdę i nie mają choroby lokomocyjnej, sprawdzą się kolorowanki, zeszyty z zadaniami, naklejki, łamigłówki, notes i kredki. Warto wybrać rzeczy, które nie brudzą, nie mają wielu drobnych elementów i łatwo je spakować.

 

Można też przygotować „dziennik podróży”: kartkę lub zeszyt, w którym dziecko narysuje najciekawszy widok, zapisze nazwę mijanego miasta albo opisze najśmieszniejszy moment dnia.

 

Obserwowanie świata za oknem
Można wspólnie wypatrywać mostów, bocianów, samochodów w konkretnym kolorze czy ciekawych znaków. Pomocne są proste zadania:
  • „Kto pierwszy zobaczy coś żółtego?”.
  • „Policzmy, ile razy miniemy rzekę”.
  • „Wymyślmy historię o domu, który właśnie minęliśmy”.

 

Takie zabawy pomagają dziecku zauważać świat poza ekranem i wciągają je w podróż.

 

Nie zapominajmy o ruchu
Po dwóch czy trzech godzinach siedzenia większość dzieci potrzebuje przede wszystkim się poruszać. Kilka minut biegania po trawie, zabawa w berka, kopanie piłki, puszczanie baniek mydlanych czy szybki spacer często działają lepiej niż kolejna atrakcja organizowana na siedząco.

EKRANY NA RODZINNYM WYJEŹDZIE

Przez większą część roku rodzinne życie często przypomina logistyczną układankę. Pobudka, szkoła, praca, zajęcia dodatkowe, zakupy, obowiązki domowe. Dni mijają szybko i dopiero wieczorem orientujemy się, jak mało było okazji do spokojnej rozmowy, wspólnej zabawy czy po prostu pobycia razem bez pośpiechu.

 

Wakacje mogą być dobrym momentem, żeby zwolnić i świadomie przekierować uwagę na relacje. Nie chodzi o idealny wyjazd ani wielkie atrakcje. Chodzi o czas, w którym dziecko doświadcza, że jest ważne, że bliscy lubią z nim być, że może liczyć na wsparcie, a jednocześnie próbować nowych rzeczy i coraz więcej robić samodzielnie.
Więź buduje się przez cały dzień

Kiedy myślimy o budowaniu relacji z dzieckiem, często przychodzą nam do głowy duże wydarzenia: wyjazd w góry, park rozrywki, rodzinny spływ kajakowy, daleka podróż. Takie doświadczenia mają znaczenie. Dają poczucie przygody, wspólne wspomnienia i przeżywanie czegoś wyjątkowego razem.

 

Ale więź nie powstaje wyłącznie podczas wielkich wydarzeń. Buduje się także w wielu małych momentach rozsianych w ciągu dnia: przy wspólnym śniadaniu, spacerze po jagodzianki, zabawie z psem, grze w planszówki, wygłupach, śpiewaniu w samochodzie, rozmowie przed snem czy wspólnym gotowaniu.

 

To nie są spektakularne aktywności, ale często właśnie one dają dziecku poczucie bezpieczeństwa, przynależności i bliskości. Są komunikatem: „jesteś ważny”, „lubię spędzać z tobą czas”, „widzę cię”, „słucham cię”.

 

Wakacje są dobrym momentem, żeby takie chwile zauważać, powtarzać i zamieniać w rodzinne rytuały. Czasem wystarczy jedna mała rzecz dziennie: wspólne śniadanie bez telefonów, wieczorna gra, spacer po kolacji.

 

Na koniec dnia warto zatrzymać się na chwilę i zadać sobie kilka prostych pytań:

  • Ile czasu byłem/am w pełni obecny/a dla swojego dziecka?
  • O czym rozmawialiśmy poza organizacją dnia i obowiązkami?
  • Czy było dziś coś, co zrobiliśmy razem tylko dla przyjemności?
  • Kiedy moje dziecko próbowało nawiązać ze mną kontakt? Jak na to odpowiedziałem/am?
  • Czy moje dziecko miało okazję poczuć się kompetentne, potrzebne lub sprawcze?
  • Co było dziś naszym najlepszym wspólnym momentem?
  • Jaką jedną rzecz warto powtórzyć jutro?
Czas na samodzielność

W ciągu roku często robimy wiele rzeczy za dzieci, bo tak jest szybciej. Łatwiej samemu spakować plecak niż czekać, aż zrobi to siedmiolatek. Łatwiej zaplanować dzień niż angażować nastolatka w podejmowanie decyzji.

 

Wakacje pozwalają zwolnić i oddać dzieciom część odpowiedzialności. Młodsze dzieci mogą planować trasę spaceru, przygotowywać listę zakupów, wybierać miejsce pikniku czy samodzielnie pakować swoje rzeczy. Starsze mogą organizować fragment dnia, wyszukiwać atrakcje, planować wycieczkę, przygotowywać posiłek dla rodziny albo odpowiadać za część wakacyjnego budżetu.

 

Kiedy dziecko dostaje realne zadania, doświadcza swojej sprawczości. Widzi, że jego decyzje mają znaczenie i wpływają na życie innych ludzi. Nabiera w ten sposób poczucia kompetencji i przekonania, że umie sobie radzić.

Obowiązki nie muszą być karą

Wakacje często kojarzą się z odpoczynkiem i brakiem obowiązków. Tymczasem wspólna praca może być jednym ze sposobów na bycie razem i budowanie więzi.

 

Dzieci możemy angażować w przygotowanie śniadania dla całej rodziny, rozstawianie namiotu, rozpalanie ogniska, pakowanie samochodu, robienie zakupów czy sprzątanie po pikniku.

 

Angażowanie dzieci w codzienne obowiązki sprzyja rozwojowi odpowiedzialności, współpracy, troski o innych i poczucia przynależności. Dziecko nie jest wyłącznie odbiorcą opieki i atrakcji, ale aktywnie współtworzy mikrospołeczność, jaką jest rodzina.

Czas na rzeczy, na które zwykle brakuje czasu

Puzzle, które mają dwa tysiące elementów. Wycieczka rowerowa do pobliskiej miejscowości. Nauka pieczenia chleba. Rodzinne drzewo genealogiczne. Budowanie szałasu. Nocne obserwowanie gwiazd. Wspólne czytanie książki. Nauka gry w szachy. Rodzinny turniej planszówek.

 

W ciągu roku często brakuje na takie aktywności czasu. Wakacje pozwalają wrócić do pomysłów, które od dawna czekały na swoją kolej. To również dobry moment na odkrywanie nowych zainteresowań i rodzinnych aktywności, eksperymentowanie i kreatywne poszukiwanie przyjemności.

Wakacje od ekranów

Zadbajmy o to, by ekrany, powiadomienia i niekończący się strumień informacji nie odciągały naszej uwagi od tego, co najcenniejsze – relacji, bliskości i wspólnych doświadczeń.

 

Wakacje mogą być dobrą okazją, by zrobić sobie przerwę od ciągłego sprawdzania wiadomości, odpowiadania na maile czy zaglądania do mediów społecznościowych. Za każdym razem, gdy sięgamy po telefon, warto na chwilę się zatrzymać i zapytać siebie:

  • Od czego właśnie odciąga mnie ten ekran?
  • Co dzieje się teraz wokół mnie?
  • Co mogę stracić, jeśli wybiorę patrzenie w telefon zamiast obecności?

 

Warto ustalić kilka prostych zasad, które pomogą ochronić wspólny czas. Powinny dotyczyć zarówno dzieci, jak i dorosłych. Możemy powiedzieć:

  • „Chcę, żebyśmy w czasie tego wyjazdu mieli więcej czasu dla siebie. Umówmy się, że przy posiłkach wszyscy odkładamy telefony”.
  • „Na spacerze telefon zostaje w kieszeni. Zrobimy kilka zdjęć, ale nie będziemy cały czas patrzeć w ekran”.
  • „Wszyscy wyłączamy powiadomienia, żeby nas nie rozpraszały”.
  • „Wybierzmy wspólnie miejsce, w które będziemy odkładali telefony, żeby nie nosić ich cały czas przy sobie”.

 

Unikajmy również organizowania dziecku każdej minuty. Wspólny czas nie oznacza ciągłej animacji. Dziecko potrzebuje także swobody, nudy, własnych pomysłów i prostego bycia obok bliskich.

 

Proste pomysły na więcej wspólnego czasu na wyjeździe bez ekranów:

  • Wspólne śniadanie bez telefonów.
  • Wieczorna planszówka albo karty.
  • Codzienny spacer bez ekranów w ręku.
  • Jedna rodzinna aktywność dziennie wybrana przez dziecko.
  • Wspólne gotowanie prostego posiłku.
  • Rozmowa przed snem: „Co było dziś najlepsze?”.
  • Jeden dłuższy blok dnia bez powiadomień.
  • Rodzinne zdjęcia robione w ustalonym momencie, zamiast ciągłego fotografowania.
  • Dzień, w którym dziecko planuje jedną część wspólnego czasu.
  • Mały wakacyjny rytuał: kakao na tarasie, czytanie po kolacji, spacer o zachodzie słońca.

 

Wakacje nie muszą być pełne atrakcji, żeby były ważne. Czasem największą wartość mają te chwile, w których naprawdę jesteśmy razem.

FOTOGRAFOWANIE I FILMOWANIE

Są takie momenty, które zna większość rodziców: dziecko na tle zachodzącego słońca, na szczycie skały z miną zdobywcy, roześmiane podczas rodzinnej gry w planszówki. Odruch jest natychmiastowy – sięgamy po telefon, żeby zrobić zdjęcie.

 

Chcemy zatrzymać wspomnienia. To zrozumiałe. Warto jednak zadbać o to, żeby fotografowanie nie przesłoniło samego przeżywania. Szczególnie podczas wakacji, kiedy jesteśmy z dziećmi w nowych miejscach i wspólnie przeżywamy nowe przygody.
„Filmuj mnie oczami”

To proste zdanie dobrze pokazuje, czego dzieci często potrzebują najbardziej. Nie dokumentowania ich wyczynów czy wspólnych chwil, ale prawdziwej obecności.

 

Psychologowie opisują znaczenie tzw. wspólnej uwagi. To te momenty, kiedy rodzic i dziecko są skupieni na tym samym: patrzą na znalezioną muszlę, obserwują zachód słońca, śmieją się z tego samego żartu, przeżywają coś razem. Właśnie w takich chwilach buduje się więź.

 

Wyobraź sobie dziecko, które właśnie znalazło nad morzem piękną muszlę, weszło na sam szczyt drabinki na placu zabaw, zanurkowało pod falę albo po raz pierwszy stanęło na rękach. Takim chwilom często towarzyszy zaproszenie rodzica do relacji: „Popatrz!”, „Zobacz!”, „Widziałaś?”.

 

To, jak odpowiemy, ma znaczenie. Czy odpowiemy spojrzeniem, uśmiechem, okrzykiem zachwytu? Czy podejdziemy bliżej i zapytamy: „Jak to zrobiłeś?” albo „Pokaż jeszcze raz”? W ten sposób dajemy dziecku poczucie, że jesteśmy razem z nim, że uczestniczymy w tym, co właśnie przeżywa, a nasza uwaga jest skierowana właśnie na nie.

 

Możemy też od razu sięgnąć po telefon. Wtedy nasza uwaga przesuwa się z relacji na dokumentowanie. Rodzic co prawda jest obok, ale część jego uwagi zajmuje ekran, kadrowanie, ustawianie ujęcia czy robienie kolejnych zdjęć.

 

Robienie zdjęć może rozpraszać i odciągać nas od tego, co dzieje się tu i teraz. Nawet krótkie momenty rozproszonej uwagi wpływają na jakość kontaktu z dzieckiem. Dlatego czasem najlepszą odpowiedzią na dziecięce „zobacz!” nie jest aparat, ale spojrzenie, uśmiech i zwykłe: „Widzę”.

Jak fotografowanie może wpływać na dziecko?

Częste dokumentowanie życia i duże skupienie na robieniu zdjęć mogą wpływać na to, jak dziecko postrzega siebie. Dzieci wychowujące się w kulturze ciągłego fotografowania mogą stopniowo zacząć patrzeć na siebie bardziej jak na obiekt obserwacji niż uczestnika wydarzeń. Zamiast całkowicie zanurzyć się w zabawie czy przygodzie, mogą zacząć zastanawiać się, czy dobrze wyszły na zdjęciu.

 

Aparat zmienia doświadczenie. Wystarczy przypomnieć sobie ostatni raz, kiedy tańczyliśmy, śpiewaliśmy albo po prostu dobrze się bawiliśmy i nagle zorientowaliśmy się, że ktoś robi nam zdjęcie. Bardzo często wpływa to na naszą swobodę. Ciało się usztywnia, zaczynamy kontrolować ruchy, szerzej się uśmiechamy albo przeciwnie – odwracamy głowę.

 

Sama świadomość bycia obserwowanym zmienia sposób, w jaki przeżywamy daną chwilę. Dzieci także potrzebują swobody działania, eksperymentowania i odkrywania świata bez poczucia, że są nieustannie obserwowane, oceniane albo ustawiane do zdjęcia.

 

Jeśli niemal każda aktywność zostaje zatrzymana po to, by zrobić zdjęcie, dziecko może odbierać to jako komunikat, że szczególne znaczenie ma to, co da się sfotografować i pokazać innym. Że ważniejsze od samego przeżywania chwili staje się to, czy będzie atrakcyjnie wyglądać na zdjęciu.

Sfotografowane łatwiej zapomniane

Często robimy zdjęcia po to, żeby lepiej zapamiętać ważne chwile. Tymczasem intensywne dokumentowanie wydarzeń może osłabiać nasze własne wspomnienia. Kiedy skupiamy się na uchwyceniu momentu, część uwagi przestaje być skierowana na samo przeżycie.

 

Zapamiętujemy obraz, ale słabiej pamiętamy zapach morza, wiatr na twarzy, śmiech dziecka czy atmosferę letniego wieczoru. Wspomnienia są mocno związane z doświadczeniami zmysłowymi. Im bardziej jesteśmy obecni w danej chwili, tym bogatszy ślad zostawia ona w pamięci.

Mniej zdjęć, więcej obecności

Zdjęcia mają swoją wartość. Dzięki nim wracamy do ważnych momentów i możemy pokazać dzieciom fragmenty ich własnej historii. Dobrze jednak świadomie wybierać chwile do fotografowania.

 

Zamiast wykonywać dziesiątki zdjęć, możemy zadać sobie pytanie: czy to jest moment na fotografię, czy na bycie razem? Warto przyglądać się własnemu nawykowi ciągłego sięgania po telefon. Zacząć od wspólnego przeżywania chwili, a zdjęcie potraktować jako dodatek, nie centrum wakacyjnego doświadczenia.

 

Możemy powiedzieć dziecku:

  • „Najpierw popatrzymy razem, a potem zrobię zdjęcie”.
  • „Zrobię jedno zdjęcie i odkładam telefon”.
  • „Chcesz, żebym cię teraz sfotografował?”.
  • „Nie musisz pozować, jeśli nie masz ochoty”.
  • „To zdjęcie jest twoje. Zanim komuś je wyślę albo opublikuję, zapytam cię o zgodę”.

 

To ważne, bo fotografowanie dziecka wiąże się nie tylko z obecnością, ale też z szacunkiem dla jego prywatności i granic.

Czego lepiej unikać

Lepiej nie fotografować dziecka w każdej sytuacji tylko dlatego, że wygląda „słodko”, „śmiesznie” albo „uroczo”. Szczególnie ostrożnie warto podchodzić do zdjęć w stroju kąpielowym, podczas przebierania, płaczu, złości, zawstydzenia, zmęczenia albo w sytuacjach, które mogą dziecko ośmieszać.

 

Unikajmy też namawiania dziecka do pozowania, jeśli nie ma na to ochoty. Wakacyjne chwile nie powinny zamieniać się w występ przed aparatem.

 

Warto uważać również na publikowanie zdjęć w mediach społecznościowych. Zdjęcie wrzucone do internetu przestaje być wyłącznie rodzinną pamiątką. Może zostać zapisane, przesłane dalej, skomentowane albo wykorzystane w sposób, którego nie przewidzimy.

Proste zasady dokumentowania wakacji
  • Najpierw przeżywajmy moment, później fotografujmy.
  • Zróbmy kilka zdjęć, a potem odłóżmy telefon.
  • Pytajmy dziecko, czy chce mieć zdjęcie.
  • Nie publikujmy zdjęć dziecka bez jego zgody.
  • Unikajmy zdjęć, które mogą dziecko zawstydzać.
  • Ustalmy jeden moment dnia na rodzinne zdjęcia.
  • Zamiast nagrywać cały występ, obejrzyjmy go naprawdę.
  • Po wakacjach wybierzmy zdjęcia razem z dzieckiem i zróbmy z nich album.
Co dzieci zapamiętają?

Kiedy nasze dzieci będą kiedyś wspominać wakacje, prawdopodobnie nie przypomną sobie liczby wykonanych zdjęć. Gdy my wracamy pamięcią do własnego dzieciństwa, nasze najcenniejsze wspomnienia również często nie istnieją na żadnej fotografii.

 

Znacznie bardziej prawdopodobne, że dzieci zapamiętają wspólne kąpiele, budowanie zamków z piasku, wieczorne rozmowy, ognisko, śmiech i poczucie, że byliśmy obok – zaangażowani i obecni.

 

Najcenniejsze kadry z wakacji nie zawsze potrzebują zdjęcia. Czasem wystarczy, że naprawdę byliśmy razem.

EKRANY NA KOLONII LUB OBOZIE

Ognisko, podchody, przyjaźnie, nocne rozmowy… Wielu z nas właśnie tak pamięta kolonie i obozy z dzieciństwa. To był czas większej samodzielności, pierwszych ważnych relacji poza domem, małych przygód i sprawdzania, że bez rodziców też można sobie poradzić.

 

Dziś takie doświadczenie jest równie ważne, ale łatwo je osłabić, jeśli telefon staje się stałym towarzyszem wyjazdu: sposobem na nudę, ucieczką od tęsknoty, ciągłym kontaktem z domem albo podglądaniem tego, co dzieje się w internecie. Dlatego przed kolonią lub obozem warto ustalić zasady korzystania z ekranów i dać dziecku przestrzeń na to, by naprawdę weszło w grupę, przeżyło coś swojego i wróciło z wakacyjnymi wspomnieniami, do których będzie wracać jeszcze po latach.
Kolonie to coś więcej niż wyjazd
Kolonie, obozy i półkolonie mają szczególną wartość. To czas, w którym ekran może przestać być centrum dziecięcego świata, bo obok dzieje się coś naprawdę ważnego i angażującego.

 

Wspólne mieszkanie w pokoju, czekanie na posiłek, gra terenowa, rozmowa podczas spaceru, wieczorne wygłupy, ale też drobne nieporozumienia i konieczność dogadania się z grupą – to sytuacje, w których rozwijają się umiejętności społeczne.

 

Dziecko uczy się zauważać emocje innych, słuchać, współpracować, czasem odpuszczać, czasem zawalczyć o swoje zdanie, a czasem po prostu podejść do nowej osoby i powiedzieć: „Usiądę z tobą?”.

 

Takie doświadczenia trudno zastąpić nawet najbardziej intensywnym kontaktem online. Wiadomości, filmy i media społecznościowe dają kontakt, ale nie dają pełni bycia razem: spojrzeń, tonu głosu, wspólnego śmiechu, milczenia i przeżywania tego samego tu i teraz.
Więcej świata, mniej ekranu
W świecie ekranów kolonie są okazją do odzyskania kontaktu z własnym ciałem i otoczeniem. Dziecko nie tylko patrzy, ale doświadcza.

 

Czuje chłód porannego powietrza, zapach ogniska, zmęczenie po marszu, radość z kąpieli, głód po aktywnym dniu, ekscytację przed nocną grą terenową. To ważne, bo współczesna rozrywka ekranowa angażuje przede wszystkim wzrok i uwagę, często w szybkim, intensywnym tempie.

 

Wakacyjny wyjazd daje szansę na doświadczenie świata wszystkimi zmysłami. Dla wielu dzieci taka codzienność – bardziej fizyczna, wspólnotowa, osadzona w rytmie dnia – staje się naturalnym odpoczynkiem od przebodźcowania.
Nuda też jest potrzebna
Ważnym elementem kolonii jest również nuda, której w pierwszej chwili wielu rodziców i dzieci trochę się obawia. A przecież to właśnie z nudy bardzo często rodzi się kreatywność, inicjatywa i spontaniczna zabawa.

 

Kiedy nie ma gotowej rozrywki podanej w telefonie w kilka sekund, dziecko częściej musi samo wymyślić, co zrobi ze swoim czasem. Pójdzie pogadać z kolegą, zorganizuje grę, wyciągnie karty, zacznie rysować, wymyśli zabawę w pokoju, zaproponuje wspólny spacer.

 

Oczywiście nie zawsze dzieje się to od razu. Czasem potrzeba chwili marudzenia i oswajania pustki. Ale właśnie w tej przestrzeni dziecko ćwiczy ważną umiejętność: tworzenie sobie świata, a nie tylko korzystanie z gotowych bodźców.
Trening samodzielności
Kolonie są także dobrym treningiem samodzielności. Dla dziecka to często jeden z pierwszych momentów, kiedy przez kilka dni lub tygodni jest dalej od rodziców i bardziej odpowiada za siebie.

 

Musi pamiętać o ręczniku, spakowaniu się na wycieczkę, kremie z filtrem, o tym, gdzie położyło bluzę czy latarkę. Uczy się funkcjonować w grupie, zgłaszać swoje potrzeby, radzić sobie z drobną frustracją, czasem z tęsknotą, a czasem z tym, że coś nie idzie po jego myśli.

 

To ważne, żeby dziecko wiedziało, że może prosić o pomoc, ale nie musi z każdą potrzebą od razu dzwonić do rodzica. Czasem warto najpierw spróbować poradzić sobie samodzielnie, porozmawiać z wychowawcą albo poszukać rozwiązania na miejscu.

 

Z takich codziennych sytuacji buduje się poczucie sprawczości i wewnętrzne przekonanie: „dam radę”, „umiem sobie poradzić”, „mogę poprosić o pomoc”. W świecie, w którym wiele rzeczy dzieje się szybko, wygodnie i natychmiast, taki trening bywa naprawdę bezcenny.
Ustalmy zasady ekranowe przed wyjazdem

Przed kolonią lub obozem warto zapytać nie tylko o program, kadrę i warunki zakwaterowania, ale też o zasady korzystania z telefonów. To ważne, bo sposób używania ekranów może wspierać albo osłabiać sens wyjazdu.

 

Jeśli organizator przewiduje ograniczenia – na przykład telefony dostępne tylko o określonej porze albo przechowywane przez kadrę – porozmawiajmy o tym z dzieckiem przed wyjazdem. Nie chodzi tylko o przekazanie zakazu, ale o wyjaśnienie, czemu takie zasady służą. Dziecku łatwiej ich przestrzegać, kiedy rozumie, że nie są karą ani brakiem zaufania. Mają pomóc mu naprawdę skorzystać z kolonii: poznać innych, wejść w grupę, odpocząć, spróbować nowych rzeczy i nie spędzać wolnego czasu głównie z telefonem.

 

Możemy powiedzieć:

  • „Na tym obozie są zasady dotyczące telefonów. Chcę, żebyśmy wcześniej o nich porozmawiali”.
  • „To nie jest przeciwko tobie. Chodzi o to, żebyście mieli więcej czasu na bycie razem, zabawę, ruch i odpoczynek”.
  • „Może na początku będzie trochę dziwnie bez telefonu pod ręką, ale dzięki temu łatwiej wejść w to, co dzieje się na kolonii”.
  • „Jeśli będzie ci trudno albo zatęsknisz, porozmawiaj z wychowawcą. Telefon nie musi być pierwszym sposobem poradzenia sobie z każdą trudną chwilą”.

 

Jeśli organizator nie ma jasnych zasad ekranowych, warto ustalić je z dzieckiem samodzielnie. Szczególnie wtedy, gdy będzie miało telefon cały czas przy sobie. Dobrze określić konkretnie:

  • kiedy może korzystać z telefonu;
  • ile czasu dziennie może na to przeznaczyć;
  • kiedy dzwoni lub pisze do rodziców;
  • z jakich aplikacji może korzystać;
  • czy robi zdjęcia innym dzieciom i co może z nimi zrobić;
  • co robi, gdy pojawi się tęsknota, nuda albo konflikt;
  • do kogo zwraca się na miejscu, gdy potrzebuje pomocy.

 

W przypadku młodszych dzieci pomocna może być kontrola rodzicielska: ograniczenie czasu korzystania z aplikacji, wyłączenie wybranych funkcji, zablokowanie dostępu do nieodpowiednich treści albo ustawienie godzin, w których telefon nie służy do rozrywki. Ważne jednak, żeby dziecko wiedziało, jakie ustawienia obowiązują i dlaczego zostały wprowadzone.

 

Dobre zasady nie są po to, żeby utrudnić dziecku kontakt z rodzicami. Są po to, żeby chronić sens wyjazdu: relacje, odpoczynek, aktywność, samodzielność i bycie częścią grupy.

Kontakt z rodzicem – ważny, ale nie cały czas

Dla wielu rodziców telefon dziecka na kolonii daje poczucie bezpieczeństwa. To zrozumiałe. Możliwość krótkiego kontaktu bywa potrzebna, szczególnie przy pierwszym samodzielnym wyjeździe.

 

Warto jednak pamiętać, że stały kontakt z domem może czasem utrudniać dziecku wejście w doświadczenie kolonii. Jeśli dziecko w każdej trudniejszej chwili natychmiast dzwoni do rodzica, może mieć mniej okazji, żeby spróbować poradzić sobie samodzielnie, poprosić o pomoc wychowawcę albo poszukać wsparcia w grupie.

 

Dlatego dobrze sprawdzają się jasne, spokojne ustalenia:

  • kiedy dziecko może zadzwonić;
  • w jakich sytuacjach kontakt z rodzicem jest szczególnie ważny;
  • z czym może najpierw zwrócić się do wychowawcy;
  • co zrobić, jeśli zatęskni, pokłóci się z kimś albo poczuje się niepewnie.

 

Możemy powiedzieć dziecku:

  • „Będziemy w kontakcie, ale chcemy też, żebyś miał/miała czas naprawdę być na kolonii”.
  • „Jeśli coś cię zmartwi, najpierw powiedz o tym wychowawcy. On jest tam po to, żeby ci pomóc”.
  • „Tęsknota może się pojawić. To normalne. Czasem mija po rozmowie, czasem po wspólnej zabawie, czasem po prostu po chwili”.
  • „Umówmy się, kiedy będziemy rozmawiać, żebyś nie musiał/musiała cały czas sprawdzać telefonu”.

EKRANY, KIEDY ZOSTAJEMY W DOMU

Wakacje często kojarzą się z wyjazdami i dużymi planami. Tymczasem lody zjedzone po spacerze, gra w piłkę na podwórku, wieczór na balkonie, spotkanie z kolegą czy spontaniczna wyprawa do parku też mogą stać się ważnymi wakacyjnymi wspomnieniami.

 

Dziecko nie potrzebuje atrakcji na każdą godzinę. Potrzebuje rytmu dnia, relacji, kontaktu z rówieśnikami, ruchu i przestrzeni na własne pomysły. Jeśli zadbamy o kilka prostych zasad i realne alternatywy, wakacje blisko domu nie muszą przegrać z ekranami.
Kiedy wolnego czasu jest więcej
W wakacje znika część codziennego rytmu: szkoła, lekcje, zajęcia dodatkowe, stałe godziny pobudki i codzienne spotkania z rówieśnikami. Dla dziecka może to być ulga, ale też wyzwanie. Długie, luźne dni łatwo wypełnić tym, co jest najbliżej i wymaga najmniej wysiłku – ekranem.

 

Telefon, tablet czy komputer są zawsze pod ręką. Dają szybką rozrywkę, kontakt, grę, film albo kolejną rolkę. Nie trzeba wychodzić, umawiać się, czekać, nudzić ani wymyślać, co robić. Dlatego w wakacje, kiedy dzieci i nastolatki mają więcej niezagospodarowanego czasu, ryzyko nadmiaru ekranów rośnie.

 

Nie chodzi jednak tylko o ograniczanie. Naszym zadaniem jest pomóc dziecku odbudować to, co ekran łatwo zastępuje: rytm dnia, kontakt z innymi, ruch, własne pomysły i zdolność poradzenia sobie z chwilą pustki.
Ustalmy wakacyjny rytm ekranów

Wakacje mogą mieć więcej luzu niż rok szkolny, ale nie powinny oznaczać braku zasad. Jeśli nie ustalimy nic, szybko może pojawić się zasada domyślna: „skoro są wakacje, można siedzieć dłużej”. W praktyce często oznacza to ekran od rana, coraz późniejsze wieczory, mniej ruchu i więcej czasu online.

 

Dziecku wystarczą ramy. Nie trzeba wypełniać każdej chwili. Chodzi o kilka stałych punktów, które pomagają dziecku regulować dzień i nie wpadać od rana w ekranowy tryb.

 

Pomocne mogą być ustalenia:

  • rano nie zaczynamy od telefonu, tabletu ani komputera;
  • najpierw śniadanie, ubranie się i podstawowe obowiązki;
  • każdego dnia jest czas na ruch lub wyjście z domu;
  • dziecko wie, kiedy może korzystać z urządzeń i kiedy kończy się czas online;
  • posiłki zostają bez telefonów;
  • wieczorem odkładamy ekrany odpowiednio wcześnie;
  • ustalamy, z jakich aplikacji, gier i serwisów dziecko może korzystać;
  • rozmawiamy o tym, co robimy, jeśli zasady nie są przestrzegane.

 

Warto powiedzieć dziecku wprost, po co są te zasady:

  • „Nie chodzi o karę. Chodzi o to, żeby wakacje nie uciekły ci w ekranie”.
  • „Chcę, żebyś miał/miała czas na odpoczynek, ruch i spotkania z innymi”.
  • „Ekran może być częścią dnia, ale nie całym dniem”.
  • „Ustalamy to teraz, żeby potem nie kłócić się o telefon codziennie”.

 

Przy młodszych dzieciach pomocna może być kontrola rodzicielska: limit czasu, blokada wybranych treści, ustalone godziny korzystania z urządzenia. Nie zastąpi ona rozmowy i obecności dorosłego, ale może pomóc utrzymać zasady, szczególnie wtedy, gdy rodzic pracuje i nie może cały czas nadzorować dziecka.

Patrzmy na cały dzień dziecka
W wakacje łatwo sprowadzić rozmowę o ekranach do liczenia minut i godzin. To ważne, ale nie wystarczy. Czas przed ekranem wygląda inaczej, jeśli dziecko przez resztę dnia było na dworze, spotkało się z kimś, poruszało się i miało czas na odpoczynek. Inaczej, jeśli ekran był główną aktywnością od rana do wieczora.

 

Dlatego warto patrzeć na cały dzień dziecka. Można zadać sobie kilka prostych pytań:
  • Czy dziecko wyszło dziś z domu?
  • Czy miało kontakt z rówieśnikami?
  • Czy było trochę ruchu?
  • Czy był moment wspólnej rozmowy albo zabawy?
  • Czy dziecko miało czas bez bodźców?
  • Czy ekran był częścią dnia, czy właściwie całym dniem?

 

To pomaga ustalać zasady mądrzej. Nie chodzi tylko o to, żeby odmierzać czas przed ekranem, ale żeby zadbać, by w wakacyjnym dniu znalazło się też miejsce na relacje, ruch, odpoczynek i własne pomysły dziecka.
Wspierajmy aktywności rówieśnicze dziecka
Wakacje mogą być dobrym czasem na relacje z rówieśnikami. Wielu dorosłych pamięta lato właśnie przez takie znajomości: kolegę z podwórka, wspólne jeżdżenie na rowerach, grę w piłkę do późna, wołanie przez domofon: „Wyjdziesz?”, pierwsze przyjaźnie, tajemnice, kłótnie i godzenie się po pięciu minutach.

 

Dziś dzieci też potrzebują takich doświadczeń. Kontakt online bywa ważny, ale nie zastępuje w pełni spotkania twarzą w twarz. W realnym kontakcie dziecko ćwiczy to, czego trudno nauczyć się przed ekranem: czekanie na swoją kolej, zauważanie reakcji drugiej osoby, rozwiązywanie konfliktów, wymyślanie wspólnej zabawy, ustępowanie i proponowanie czegoś od siebie.

 

Wakacyjne kontakty nie zawsze organizują się same. Bez szkoły, klasy i codziennych spotkań dziecku może być trudno zrobić pierwszy krok. Warto sprawdzić, kto jest na miejscu, odezwać się do rodziców kolegów i koleżanek i pomóc dzieciom się spotkać.

 

Czasem wystarczy jedna wiadomość:
  • „Czy wasze dzieci są w tym tygodniu w domu? Może umówimy je na plac zabaw?”.
  • „Może dzieci pójdą razem na boisko po południu?”.
  • „Robimy jutro piknik w parku. Chcecie dołączyć?”.
  • „Kto jest w lipcu na miejscu? Może zrobimy małą wakacyjną grupę?”.

 

Nie trzeba organizować półkolonii sąsiedzkiej. Wystarczy pomóc dzieciom się odnaleźć. Dla wielu z nich spotkanie z rówieśnikami, trochę ruchu i poczucie, że „coś się dzieje”, jest jedną z najlepszych alternatyw dla ekranów.
Zróbmy miejsce na nudę i własne pomysły
Wakacje w domu oznaczają nudę. I dobrze. Nuda nie jest awarią, którą trzeba natychmiast naprawić telefonem, bajką albo grą. To właśnie w tych „pustych momentach” często rozwija się kreatywność, samoregulacja i zdolność do samodzielnego organizowania sobie czasu.

 

Na początku nuda bywa nieprzyjemna. Dziecko może marudzić, złościć się, chodzić za rodzicem albo prosić o ekran. To naturalne, bo ekran szybko usuwa dyskomfort. Ale jeśli za każdym razem reagujemy ekranem, dziecko nie ćwiczy ważnej umiejętności: wytrzymania chwili pustki i znalezienia własnego pomysłu.

 

Warto wtedy zatrzymać się na chwilę i sprawdzić, czego dziecko naprawdę potrzebuje. Czasem prosi o ekran, bo jest zmęczone, samotne, rozdrażnione, zawiedzione, że „nic fajnego się dziś nie wydarzyło”, albo nie wie, do kogo zadzwonić i co ze sobą zrobić.

 

Możemy powiedzieć:
  • „Rozumiem, że ci się nudzi. To nie jest przyjemne, ale możesz coś wymyślić”.
  • „Chcesz ekran, bo naprawdę masz na niego ochotę, czy dlatego, że nie wiesz, co robić?”.
  • „Czego teraz najbardziej potrzebujesz: odpoczynku, ruchu, kontaktu z kimś czy pomysłu na zabawę?”.
  • „Może najpierw zadzwonimy do kogoś i sprawdzimy, czy wyjdzie na dwór?”.
  • „Masz trzy pomysły: rower, klocki albo telefon do kolegi. Co wybierasz?”.
  • „Nuda czasem jest początkiem dobrego pomysłu”.

 

Warto mieć w domu prostą listę aktywności bez ekranu, najlepiej przygotowaną razem z dzieckiem. Kiedy pojawia się nuda, nie trzeba za każdym razem zaczynać negocjacji od początku. Można wrócić do listy i pomóc dziecku wybrać.
Małe chwile budują wspomnienia
Lody zjedzone na ławce, wieczorna jazda rowerem, gra w piłkę, baza z koców, kreda na chodniku, lemoniada zrobiona razem w kuchni, nocowanie w salonie albo spacer po kolacji – to nie są wielkie atrakcje. A jednak właśnie takie chwile często zostają z dziećmi na długo.

 

Budują wspomnienia, bo dzieją się w relacji. Dziecko dostaje wtedy komunikat: „widzę cię”, „mam dla ciebie czas”, „lubię z tobą być”. To nie musi trwać długo. Czasem wystarczy pół godziny prawdziwej obecności, wspólny rytuał albo mały plan, który przerywa zwykły dzień.

 

Rodzic nie musi organizować całego dnia. Może dać kilka punktów zaczepienia:
  • „Po pracy idziemy na rower”.
  • „Dziś zadzwonimy do Antka i sprawdzimy, czy wyjdzie na boisko”.
  • „Wieczorem gramy w karty”.
  • „W sobotę robimy piknik w parku”.
  • „Wybierz jedno miejsce w okolicy, do którego pójdziemy w tym tygodniu”.
  • „Zróbmy listę rzeczy, które można robić bez ekranu, kiedy dopada nuda”.

 

Pomysły nie muszą być wyjątkowe. Ich celem nie jest stworzenie dziecku idealnych wakacji, ale danie mu kilku realnych punktów zaczepienia, kiedy pojawia się nuda, pustka albo odruch sięgnięcia po ekran.

 

Pomocny może być prosty wakacyjny plan:
  • jedno wyjście z domu dziennie – podwórko, boisko, park, rower, plac zabaw, biblioteka;
  • jeden kontakt z rówieśnikiem – spotkanie, wspólna gra, wyjście na dwór, telefon z propozycją spotkania;
  • jeden mały wspólny moment z rodzicem – lody po pracy, karty wieczorem, wspólna kolacja, letni spacer po kolacji;
  • jedna aktywność bez ekranu do wyboru przez dziecko – baza z koców, rysowanie, czytanie, planszówka, gotowanie, majsterkowanie;
  • jeden stały rytuał tygodnia – piknik w parku, wyprawa rowerowa, domowe kino po dniu bez ekranów, rodzinna gra terenowa albo wycieczka do miejsca w okolicy, w którym dawno nie byliśmy.

 

Nie chodzi o to, żeby każdy dzień był wypełniony atrakcjami. Wystarczy kilka prostych, powtarzalnych elementów, które pomagają dziecku poczuć, że wakacje dzieją się naprawdę – także wtedy, gdy zostajemy blisko domu.

 

Ekran potrafi wypełnić czas, ale nie buduje wspomnień tak, jak robią to wspólne doświadczenia. Wakacje w domu też mogą być ważne. Wystarczy, że dziecko nie spędzi ich wyłącznie przed ekranem – i że będzie miało szansę poczuć, że lato dzieje się naprawdę.
DZE_święta

Domowe Zasady Ekranowe na święta

Przedświąteczny czas jest pełen emocji i pośpiechu. Dlatego tak ważne jest, aby nie zaniedbywać domowych zasad dotyczących ekranów. A jeśli jeszcze ich nie macie, to świetny moment, by je wspólnie ustalić! Pomogą w tym Domowe Zasady Ekranowe na Święta.
 
W świątecznej gorączce łatwo o mniej uwagi dla dzieci. Nie pozwólmy, by Święta stały się czasem jeszcze większego korzystania z ekranów. Zaangażujmy dzieci w przygotowania, dekorowanie, gotowanie i pakowanie prezentów. Niech to będzie wspólna świąteczna przygoda offline.
 
A jeśli myślimy o prezentach… 
Zastanówmy się, czy podarowanie dziecku ekranu (telefonu, konsoli, telewizora) mu nie zaszkodzi i nie zwiększy przywiązania do urządzeń. Nie dawajmy dziecku przed 12. rokiem życia smartfona! Dzieci nie potrzebują stałego dostępu do internetu, a smartfon może zagrażać ich bezpieczeństwu i rozwojowi. Jeśli zależy nam na kontakcie, wybierzmy prosty telefon z podstawowymi funkcjami (i nie róbmy z niego prezentu).
 
Postawmy na prezenty rozwijające pasje offline: książki, gry, zestawy plastyczne, sportowe.
A najlepszy prezent? To wspólny czas. Odłóżmy telefony w jedno miejsce, całą rodziną. Przy stole: zero ekranów. A po nim: rozmowy, spacery, planszówki.
 
Niech te Święta będą z dala od ekranów dla dobra dziecka i całej rodziny!
 

Ekran pod choinkę? Pomyśl, zanim kupisz

Wybierając prezent dla dziecka, zastanówmy się, czy nie wzmacniamy jego przywiązania do ekranów. Dotyczy to zwłaszcza młodszych dzieci, u których czas przed ekranem powinien być ściśle ograniczony – dla ich bezpieczeństwa i prawidłowego rozwoju.
 
Do 12. roku życia bez smartfona!
Kierujmy się tą zasadą podczas świątecznych zakupów. Dziecko w tym wieku nie potrzebuje ciągłego dostępu do sieci. Treści, które może zobaczyć w urządzeniu mobilnym, bywają nieodpowiednie lub szkodliwe, podobnie jak kontakty online. Trudno też w pełni kontrolować to, co dziecko robi na urządzeniu. A smartfon to nie zabawka i łatwo prowadzi do nadużywania i przeciążenia bodźcami. Jeśli zależy nam na kontakcie z dzieckiem, wybierzmy prosty telefon z podstawowymi funkcjami. I nie róbmy z niego gwiazdkowego prezentu. Zamiast tego postawmy na prezenty, które rozwijają pasje i aktywności offline, np.: książkę, grę, zestaw plastyczny, sprzęt sportowy.
 
A jeśli dziecko marzy o smartfonie?
  • Uprzedźmy je wcześniej, że w tym roku go nie dostanie, aby uniknąć nadziei i rozczarowania.
  • Wytłumaczmy, że decyzja wynika z troski o rozwój i bezpieczeństwo️.
  • Zapewnijmy alternatywny, kontrolowany dostęp do internetu (z ograniczonym czasem i kontrolą treści).
  • Obiecajmy, że dostanie urządzenie, kiedy przyjdzie na to odpowiedni moment.
  • Zapytajmy o inny prezent, który sprawi mu radość.
 

Po pierwsze relacje - szczególnie w Święta

Święta to czas spotkań, rozmów i wspólnych chwil. Ale też pośpiechu, telefonów i powiadomień, które potrafią skutecznie odciągać nas od siebie nawzajem. Dlatego właśnie teraz warto przypomnieć sobie jedną z najważniejszych Domowych Zasad Ekranowych: Po pierwsze relacje!
 
Ekrany nigdy nie zastąpią prawdziwego kontaktu, rozmowy, uśmiechu, rodzinnych wspomnień czy wspólnej zabawy.
Dzieci uczą się relacji, obserwując nas. Jeśli widzą, że potrafimy odkładać telefon, by być naprawdę obecni, celebrować święta bez ekranów, uczą się tego samego.
 
Podczas Świąt spróbujmy ograniczyć czas przed ekranem. Odłóżmy telefony, wyłączmy powiadomienia, wyłączmy telewizor.
Zamiast scrollowania – rozmawiajmy.
Zamiast kolejnego zdjęcia – wspólnie przeżywajmy chwile.
Zamiast kolejnego filmu – spędźmy czas razem, grając w planszówkę, będąc na spacerze, śmiejąc się przy stole.
Zamiast ekranów – bądźmy dla siebie obecni.
 

Jedno miejsce na smartfony

Na co dzień ta zasada pomaga kontrolować korzystanie z ekranów i budować zdrowe nawyki w rodzinie. Warto mieć w domu jedno miejsce, w które odkładamy telefony na czas posiłków, przed snem czy wtedy, gdy chcemy pobyć razem. Tak, by nie nosić ich przy sobie bez przerwy.
 
Jeśli ta zasada nie obowiązuje w Waszym domu, to Święta są doskonałym momentem, by ją wprowadzić. Pomoże ograniczyć ekranowe rozproszenie przy wigilijnym stole, a może zostanie z Wami na dłużej także na co dzień.
 
Dobrym pomysłem może być przygotowanie razem z dzieckiem ozdobnego pudełka lub koszyczka, w którym telefony „odpoczną” podczas wspólnych chwil. Dziecko może je samodzielnie przystroić świątecznymi ozdobami, naklejkami, a nawet napisem, np.: „Serdecznie witamy! Telefony odkładamy” lub „Telefony świętują tutaj!”. Ustawcie takie pudełko w widocznym miejscu jako wyraz wspólnej decyzji: odkładamy ekrany, by zrobić przestrzeń dla rozmowy, śmiech i świątecznego bycia razem.
 

Przy świątecznym stole bez ekranów

Święta to czas wspólnych posiłków, kolacji wigilijnej, świątecznych śniadań i obiadów. To chwile, kiedy możemy być naprawdę razem, rozmawiać, śmiać się, wspominać i budować wspomnienia. Dlatego właśnie w świątecznym czasie warto pamiętać o zasadzie: Posiłki bez ekranów.
 
Wyłączmy telewizor, odłóżmy telefony, nie sprawdzajmy wiadomości ani profili w mediach społecznościowych. Skoncentrujmy się na kontakcie z osobami siedzącymi razem
z nami przy świątecznym stole.
 
Kilka wskazówek:
  • Ustalmy z dziećmi tę zasadę wcześniej, żeby nie była zaskoczeniem, wyjaśniając dlaczego jest dla nas ważna.
  • Zaprośmy wszystkich domowników i gości do przestrzegania zasady.
  • Jeśli jesteśmy gośćmi, warto zaproponować tę zasadę gospodarzom.
  • Angażujmy dzieci w przygotowania posiłków, nakrywanie stołu, zapraszajmy do rozmowy, poświęcajmy im uwagę. Niech czują się częścią rodzinnego spotkania.
 
Warto też wiedzieć, że ekrany przy posiłku nie tylko odciągają nas od relacji, ale także osłabiają odbiór smaków i utrudniają odczuwanie sytości. Zjedzmy więc uważnie, ciesząc się kontaktem z bliskimi i smakiem świątecznych potraw.
 

Zadbajmy w te Święta o zabawę i ruch. Bez ekranów!

Dla wielu z nas oglądanie „Kevina samego w domu” to świąteczna tradycja. Jednak zazwyczaj na tym się nie kończy… W Święta ekranów jest więcej: filmy, seriale, gry, media społecznościowe. To naturalne, że chcemy odpocząć i pozwalamy sobie oraz dzieciom na więcej luzu. Zadbajmy jednak o to, by ograniczyć w te Święta ekrany na rzecz wspólnego, rodzinnego czasu.
 
Kilka wskazówek:
  • Ustalmy wspólnie, ile czasu i kiedy dziecko może spędzić z ekranem.
  • Sami też zobowiążmy się do ograniczeń.
  • Jasne zasady pomagają uniknąć napięć i dają przestrzeń na wspólne chwile.
 
We wspólnym spędzaniu czasu pomoże zasada: Czas na zabawę i ruch!
 
Zaplanujmy wspólnie z dziećmi rodzinne spacery, lepienie bałwana (jeśli dopisze śnieg), taniec przy świątecznych piosenkach albo wspólny czas przy planszówkach. Tak, by Święta były czasem radości w gronie najbliższych osób.
 
Sprawdzian 13+ mniejszy

Sprawdzian 13+ (2025)

Sprawdzian 13+ to ogólnopolska inicjatywa Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę, której celem była weryfikacja skuteczności ograniczenia wiekowego 13+ w serwisach społecznościowych i komunikatorach. Diagnoza objęła ponad 22 tysiące uczennic i uczniów klas I–III szkół podstawowych z całej Polski – a więc dzieci, które formalnie przez najbliższe lata nie powinny mieć dostępu do tych narzędzi.

Granica 13+ to fikcja.

Zebrane dane pokazały jasno: granica 13+ nie działa. Połowa dzieci w wieku 7–9 lat korzysta z social mediów, co trzecie ma konto na TikToku, a ponad 60% z nich doświadcza tam sytuacji ocenianych jako złe lub niepokojące.


Wyniki Sprawdzianu 13+ stały się ważnym narzędziem rzeczniczym Fundacji – wykorzystywane są w działaniach na rzecz skutecznej weryfikacji wieku w sieci oraz nagłaśniania zagrożeń związanych z korzystaniem z social mediów i komunikatorów przez dzieci, które nie są na to gotowe rozwojowo.

Domowe Zasady Ekranowe

Wyniki diagnozy wspierają również komunikację programu Domowe Zasady Ekranowe, szczególnie wzmacniając rekomendację:

„Do 15. roku życia – bez serwisów społecznościowych”.
To konkretna odpowiedź na realne potrzeby rodziców i dzieci, wynikająca z danych, a nie jedynie przepisów prawa.

Koncept: Łukasz Wojtasik (FDDS)
Realizacja diagnozy: dr Szymon Wójcik, Joanna Kopycka (FDDS)
Opracowanie graficzne raportu „SPRAWDZIAN 13+ – WYNIKI 2025” oraz infografik wykorzystywanych w social medach : Paweł Bijak

domowe-zasady-ekranowe

Nowe Domowe Zasady Ekranowe (2025)

Czwarta odsłona programu Domowe Zasady Ekranowe to odpowiedź na dynamicznie zmieniający się cyfrowy świat i coraz wcześniejszy kontakt dzieci z technologią. W 2025 roku Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę zaprosiła do współpracy grono uznanych specjalistów i specjalistek, by – na podstawie aktualnej wiedzy naukowej – stworzyć nowy katalog zasad ekranowych dla rodzin.

W prace nad aktualizacją zasad zaangażowani byli:
• dr Aleksandra Lewandowska
• prof. Krystyna Rymarczyk
• dr Lidia Popek
• dr Krzysztof Szwajca
• dr Maciej Pilecki
• dr Cezary Żechowski

Efektem współpracy jest zestaw 10 zasad – wspierających rodziców w podejmowaniu świadomych decyzji dotyczących ekranów. Zasady wyznaczają bezpieczne ramy korzystania z technologii, dbając o rozwój dziecka, jego relacje z bliskimi i równowagę między światem online i offline.

Co nowego?

Nowy katalog wprowadza jednoznaczne rekomendacje wiekowe:


📵 Bez ekranów do 3. roku życia
📱 Bez smartfona do 12. roku życia
🔞 Bez mediów społecznościowych do 15. roku życia


To konkretne, czytelne wskazówki, oparte na badaniach i codziennych doświadczeniach rodzin oraz specjalistów.

Nowa identyfikacja graficzna

Na potrzeby kampanii opracowano nową identyfikację wizualną, logo oraz zestaw grafik ilustrujących wszystkie zasady. Autorem nowej szaty graficznej jest Paweł Bijak – projektant i grafik specjalizujący się w komunikacji społecznej.

Materiały kampanii

Kampanię wspierają:


🎞 animacja promująca zasady – prezentowana m.in. w wybranych miastach na wielkoformatowych ekranach reklamowych (Screen Network), we wrocławskim ZOO i w salonach MediaMarkt w całej Polsce.

 

🎥 seria wideokastów Ewy Dziemidowicz (FDDS) z udziałem ekspertów

 

🌐 nowy serwis internetowy: domowezasadyekranowe.pl, w którym rodzice znajdą wszystkie zasady, materiały do pobrania i wsparcie we wdrażaniu ich w codziennym życiu rodzinnym.

 

Koordynacja kampanii: Zofia Mironiuk (FDDS)
Koncept: Łukasz Wojtasik (FDDS)

fdds-dze-kampania

Blisko telefonu. Daleko od dziecka (2024)

Trzecia kampania z cyklu Domowe Zasady Ekranowe, realizowana pod hasłem „Blisko telefonu. Daleko od dziecka”, została uruchomiona w 2024 roku. Tym razem Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę skierowała swój przekaz przede wszystkim do rodziców dzieci w wieku do 6. roku życia. Kampania koncentrowała się na wpływie ekranów w rękach dorosłych na relacje z dzieckiem i jego rozwój – szczególnie w najwcześniejszych, najbardziej wrażliwych etapach życia.

Telefon zamiast relacji?

Kampania zwracała uwagę na zjawisko phubbingu – ignorowania dziecka z powodu korzystania z telefonu. Przekaz oparto na danych badawczych oraz konkretnych radach dla rodziców, dotyczących tego, dlaczego i jak ograniczać korzystanie z ekranów w obecności najmłodszych. Wskazywano, że smartfon – choć często traktowany jako „niewidoczny towarzysz” – może skutecznie zaburzać kontakt wzrokowy, sygnały emocjonalne i poczucie bezpieczeństwa dziecka.

Siła fotografii

Kampania opierała się na serii czterech fotografii autorstwa Jacka Kołodziejskiego, przedstawiających dorosłych skupionych na ekranie telefonu w momentach, które powinny być zarezerwowane dla dziecka – wspólnej zabawy, bliskości, uważności. Obrazom towarzyszyło hasło „Blisko telefonu. Daleko od dziecka”, które w zwięzły, ale wymowny sposób podkreślało sedno problemu.

Gdzie można było zobaczyć kampanię?

Kampania była prowadzona zarówno w przestrzeni miejskiej, jak i w internecie, i trwała do końca marca 2024 roku. Przekazy kampanii pojawiły się:

  • na nośnikach Screen Network w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu i Poznaniu,

  • w przestrzeni centrów handlowych i sklepów sieci MediaMarkt,

  • w kanałach online Fundacji oraz partnerów medialnych.

Realizacja i partnerzy

Autorem koncepcji kampanii był Łukasz Wojtasik z Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę.
Kampanię zrealizował dom produkcyjny Spokój.
Za planowanie i wsparcie mediowe odpowiadał dom mediowy Zenith.
Autorem zdjęć był uznany fotograf Jacek Kołodziejski.

materiały kampanii

zadbaj-o-dziecięcy-mózg

Zadbaj o dziecięcy mózg (2020)

„Zadbaj o dziecięcy mózg” była drugą odsłoną programu Domowe Zasady Ekranowe, realizowanego przez Fundację Dajemy Dzieciom Siłę. Kampania wystartowała w 2020 roku i tym razem koncentrowała się na wpływie ekranów na rozwój mózgu małych dzieci. Jej celem było uświadomienie rodzicom, że nadmiar ekranów w życiu najmłodszych może zaburzać prawidłowy rozwój, osłabiać relacje rodzinne i ograniczać naturalną eksplorację świata.

Co potrzebne jest dziecięcemu mózgowi?

Punktem wyjścia kampanii była wiedza neuropsychologiczna. Mózg dziecka rozwija się intensywnie i jest wyjątkowo wrażliwy na jakość bodźców z otoczenia. Dla harmonijnego rozwoju potrzebuje on bliskości, uważnej obecności dorosłych i doświadczeń angażujących wszystkie zmysły. Tymczasem nadmierne używanie ekranów – zwłaszcza w pierwszych latach życia – może ten rozwój zakłócać.

 

Fundacja zachęcała rodziców do wprowadzania Domowych Zasad Ekranowych, czyli prostego zbioru zasad dotyczących korzystania z ekranów w domu. Zasady te miały wspierać rozwój dziecka, sprzyjać równowadze między światem online i offline oraz wzmacniać więzi rodzinne.

Mózg dziecka – bohater kampanii

Głównym elementem kampanii był poruszający film, który w symboliczny sposób ukazywał relację dziecka z ekranami. Bohater filmu – dziecko, będące jednocześnie personifikacją dziecięcego mózgu – wchodziło w coraz głębszy kontakt z technologią. Dzięki filmowym zabiegom widz mógł zobaczyć i poczuć, jak zmienia się stan emocjonalny dziecka i jego reakcje na bodźce ekranowe.

 

Kampania nie demonizowała technologii – podkreślała, że ekrany nie są złe same w sobie, ale mogą stać się zagrożeniem, jeśli są udostępniane zbyt wcześnie, bez ograniczeń i bez uważnego towarzyszenia dziecku przez dorosłych. Film kończył się mocną puentą: nie chodzi o zakaz – chodzi o równowagę i mądrą obecność rodzica.

Szeroka komunikacja i wsparcie ekspertów

Kampania była prowadzona od 27 sierpnia do 8 października 2020 r. i obejmowała:

  • 3-minutowy film główny

  • 30-sekundowy spot telewizyjny

  • krótkie spoty internetowe

  • grafiki do social mediów

  • materiały edukacyjne dla rodziców

 

Platformą kampanii była strona domowezasadyekranowe.fdds.pl, gdzie rodzice mogli znaleźć porady, podcasty, artykuły eksperckie oraz narzędzia wspierające wprowadzanie zasad ekranowych w życiu codziennym.

W ramach kampanii odbył się również webinar dla rodziców, poświęcony m.in. wpływowi ekranów na rozwój mózgu, diagnozowaniu problemowego używania ekranów oraz praktycznemu stosowaniu zasad w rodzinie.

Partnerzy, realizacja i nadzór merytoryczny

Kampanię „Zadbaj o dziecięcy mózg” zrealizowała Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę we współpracy z Fundacją Orange i Facebookiem Polska, w ramach Polskiego Centrum Programu Safer Internet. Projekt był współfinansowany przez Unię Europejską (instrument „Łącząc Europę”).

Za koncepcję kreatywną, kreację filmu, spotów i materiałów graficznych odpowiadała agencja BBDO Warszawa. Produkcją zajęło się studio Makata, film wyreżyserował Karol Kołodziński, a w głównych rolach wystąpili Joanna Orleańska i Andrzej Deskur. Postprodukcję zrealizowało studio Televisor, za udźwiękowienie odpowiadało Juice, a za planowanie mediów – dom mediowy Zenith.

Nadzór merytoryczny nad kampanią sprawowali Łukasz Wojtasik i Ewa Dziemidowicz z Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę.

materiały kampanii

FILM "Zadbaj o dziecięcy mózg"

photo-1

Nadmiar ekranów szkodzi dziecku i rodzinie (2019)

Kampania „Nadmiar ekranów szkodzi dziecku i rodzinie” była pierwszą odsłoną programu Domowe Zasady Ekranowe, zainicjowanego przez Fundację Dajemy Dzieciom Siłę w 2021 roku. Jej celem było zwrócenie uwagi na to, jak nadmierna obecność ekranów – zarówno w rękach dzieci, jak i rodziców – wpływa na rozwój najmłodszych oraz relacje w rodzinie.

Kampania pokazywała różne etapy dorastania dziecka i to, jak w kolejnych latach brak zasad ekranowych może prowadzić do poważnych konsekwencji – od zaburzonych relacji emocjonalnych po uzależnienie od mediów społecznościowych.

Siła obrazu

Przekazy kampanii zostały zilustrowane przez Pawła Kuczyńskiego – jednego z najbardziej rozpoznawalnych polskich rysowników satyrycznych. Artysta, absolwent Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu, od lat tworzy przejmujące ilustracje komentujące kondycję współczesnego świata. Jego prace – pełne ironii i metafory – prowokują do refleksji na temat przemocy, konsumpcjonizmu, manipulacji i wpływu technologii na nasze życie. Kuczyński zdobył dotąd ponad 170 nagród międzynarodowych, a jego ilustracje były prezentowane na wystawach od Portugalii po Koreę Południową.

Trzy prace, trzy historie

W kampanii pojawiły się trzy ilustracje, każda dotykająca innego wymiaru problemu:

 

  • „Rodzice” – ukazywała, jak korzystanie z ekranów przez dorosłych wpływa na rozwój dziecka i zaburza relacje w najwcześniejszych latach życia.

  • „Pułapka” – przedstawiała zagrożenia związane z przedwczesnym dostępem dzieci do treści z mediów społecznościowych i komunikatorów.

  • „Obiad” – obrazowała, jak brak równowagi między światem online a offline może prowadzić do zaniku codziennych więzi rodzinnych, szczególnie w okresie dojrzewania.

Każda z prac odwoływała się do tej samej idei: relacje są ważniejsze niż ekrany, a odpowiedzialność za ich jakość leży przede wszystkim po stronie dorosłych. Rodzice, ustalając domowe zasady ekranowe, mogą przywrócić dzieciństwu właściwe proporcje – między światem cyfrowym a realnym.

Gdzie można było zobaczyć kampanię?

Przekazy kampanii były szeroko prezentowane zarówno w internecie, jak i w przestrzeni publicznej – m.in. na warszawskich autobusach, w metrze, a także na outdoorze w Krakowie, Gdańsku, Warszawie i innych miastach w całej Polsce.

Autorzy i realizacja

Autorem koncepcji kampanii był Łukasz Wojtasik z Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę. Grafiki opracował Paweł Kuczyński. Za planowanie i zakup mediów odpowiadał dom mediowy Zenith.

materiały kampanii

podcast-1

Jak małe dzieci korzystają z urządzeń ekranowych

Tematem podcastu jest to, w jaki sposób z urządzeń korzystają małe dzieci. Maciej Kępka rozmawiał z dr Magdaleną Rowicką, która jest psychologiem, pracownikiem Instytutu Psychologii w Akademii Pedagogiki Specjalnej i w badaniach koncentruje się wokół tematyki związanej z używaniem technologii Internetu, gier komputerowych i ogólnie urządzeń cyfrowych i m.in. tworzyła takie badania „Brzdąc w sieci”, o którym usłyszycie w tym odcinku.

Posłuchaj na Spotify

Obejrzyj na YouTube

DZE_podcast_Szwajca_1x1

Rodzicu, interesuj się samotnością swojego dziecka

„Naszym zadaniem jako ludzi jest bycie wielowymiarowymi, jeżeli będziemy ludźmi jednej czynności to nie jest to dla nas dobre”. To, co oferuje internet i media społecznościowe, choć atrakcyjne i angażujące, jest niewystarczające, by wspierać pełny rozwój młodego człowieka. Utknięcie w świecie online może mieć poważne konsekwencje – od osłabienia więzi społecznych po zwiększone ryzyko depresji. Tymczasem jednym z najważniejszych zadań okresu adolescencji – tego czasu między dzieciństwem a dorosłością – jest nauczenie się, jak czuć się dobrze w relacjach z innymi. Od jakości tych doświadczeń będzie zależała jakość życia nastolatka przez kolejne dekady. Właśnie dlatego tak ważna jest rola rodziców: wspieranie zrównoważonego rozwoju dziecka, pomaganie mu w budowaniu tożsamości i przygotowywanie do samodzielnego wyruszenia w świat – także ten cyfrowy. W rozmowie poruszamy m.in. temat tego, co zmienia się, gdy dziecko kończy 12 lat, jak to wpływa na relację z opiekunami, dlaczego samotność dosłownie może zabijać i jak ogromną siłę ochronną mają bliskie, żywe relacje. Rozmawiamy też o tym, dlaczego warto uczynić wszystko z dzieckiem „rozmawialnym” – nawet te najtrudniejsze tematy – oraz po co dzieciom mistrzostwo. A wszystko to w kontekście ekranów.

Posłuchaj na Spotify

Obejrzyj na YouTube